Od dziecka marzyłem o robocie modela chodzącego po światowych wybiegach u najwybitniejszych projektantów. Kilka miesięcy temu otrzymałem ofertę pokazania się w sesji zdjęciowej jednej z firm zajmujących się wyrobami z nabiału – śmietana, maślanka, serek wiejski. Nie zwlekając długo zaakceptowałem ofertę. Sesja miała się odbyć w pomieszczeniu fotograficznym w wieżowcu nieopodal mojej dzielnicy. Schludne, chłodne, kompletnie przystosowane do rozpoczęcia zdjęć. Przywitałem się z fotografem, gościem od ustawienia świateł oraz panią makijażystką, która zaraz zabrała się do roboty nakładając mi na twarz fluid i podając odpowiednie stroje. Dowiedziałem się, że zdjęcia
2, do których jestem zatrudniony mają posłużyć do billboardów/posterów oraz tych ukazujących się w gazetach. Jako, że reklama odnosiła się do naturalnych jogurtów z owocami hasłem wiodącym były truskawki,pomarańcze, niebo, drzewa – słowem natura. Pozowałem przed większość czasu się uśmiechając. Byłem rozliczany z tego aby w jak najdoskonalszy sposób uzewnętrznić swój nieokiełznany zachwyt nad nowym towarem. Ja się podniecałem, a fotograf strzelał foto. Bułka z masłem, i to za świetną kasę. Robienie zdjęć trwało około czterech godzin, w ciągu których zjadłem trochę zbyt dużo jogurtów (miałem szczęście, iż nie był to pasztet). Fotografie miały zostać poddane dopracowaniu, by zostać przesłane do zleceniodawcy a po jego uprzednim zatwierdzeniu firma specjalistyczna miała wynaleźć hasło reklamowe i wtajemniczyć firmę w inne detale kampanii reklamowej. Reklamy w mediach i na ulicach ukazały się dopiero po kilku miesiącach od mojej sesji zdjęciowej, a reklamowany towar zaczął być obecny na półkach sklepowych chwilę później. Nie mam pojęcia jak się sprzedawał, lecz przyznać mogę, że w tego rodzaju sesji partycypowałbym raz jeszcze.